J
JacekDopytuje
09.03.2026 o 17:39
U nas w pierwszych tygodniach najbardziej „schodziły” rzeczy zupełnie przyziemne: pieluchy (najlepiej w mniejszym rozmiarze na start) i paczka dobrych chusteczek albo podkładów do przewijania, bo tego potrafi braknąć w najmniej wygodnym momencie. Bardzo doceniłam też kilka prostych, miękkich body rozpinanych z przodu i pajacyków, bo przy noworodku człowiek przebiera częściej, niż się wydaje, a ubieranie przez głowę bywa męczące. Z bardziej „sprzętowych” prezentów realnie uratował nas termometr i mała lampka nocna z ciepłym światłem do karmień w nocy. Na plus były też muślinowe pieluszki/tetrówki — brzmi banalnie, ale używaliśmy ich do wszystkiego: odbijania, podkładania, przykrywania. Z kolei część gadżetów, które wyglądały super w sklepie, leżała potem w szufladzie, bo i tak liczyło się to, co ułatwia przewijanie i ogarnianie nocy. Jeśli chcesz coś „ładniejszego”, to zestaw: kilka ubranek + zapas pieluch + mały drobiazg dla mamy (np. coś do picia w termosie) też robił robotę, bo czułam, że ktoś pomyślał o nas, nie tylko o dziecku. A kupujesz prezent już po porodzie, czy jeszcze przed?